To jest moja ostatnia misja. U.S.S. Destiny zostaje oddalony ze służby. Mamy zadanie zbadać Planetę J-6535 z którą niedawno straciliśmy kontakt.
- Kapitanie, zbliżamy się do Kolonii. Resztek kolonii.- Powiedział Oficer naukowy.
- Resztek?- zapytałem.
- Tak. Nieznana sygnatura broni.- Odpowiedział porucznik.
-Kapitanie! Jakiś statek wyłania się z pod kamuflażu! Prosimy na mostek.- Odezwał się interkom.
- Już idę.- Powiedziałem i wszedłem na mostek.-Wywołać ich!
- Nie odpowiadają. Ładują uzbrojenie!.-
- Czerwony alarm! Podnieść osłony.-Wydałem rozkaz.
W stronę statku poleciały 4 jasnopomarańczowe kule. Wszystkie rozbłysły na osłonach.
- Osłony 67% kapitanie. Brak uszkodzeń poszycia.- Powiedział oficer naukowy.
- Odpowiedzieć torpedami kwantowymi.
Po kilku chwilach niebieskie kule torped rozpadły się o osłony przeciwnika. Wrogi statek uderzył farezem. Osłony Sovereign’ a zgasły po trzecim strzale z lasera.
- Uszkodzenia na pokładach od 8 do 4! Ludzie zostali ewakuowani.- Rzekł oficer taktyczny.
- Lepiej zawróćmy i sprowadźmy Flotę.- Powiedziała Pierwszy oficer.
- Mamy zostawić nasze kolonie na pewną śmierć? Zwrot przez prawą burtę! Atak całym uzbrojeniem. Musimy ich zniszczyć.
Grad czerwonych i niebieskich kul, oraz z 9 promieni trafiło w statek. Ostrzelana osłona zgasła. Wrogi statek obrócił się na drugą stronę i zaatakował torpedami. Z silników zaczął się wydobywać niebieski strumień pary.
- Kapitanie! Mamy wyciek plazmy z silników.- Odezwał się główny inżynier z Maszynowni.- Nie możemy go zatamować, musimy poczekać aż zbiorniki się opróżnią.
- Zrozumiałem.- Powiedziałem do interkomu.- Manewry uchyleniowe.- Wydałem rozkaz.
Statek zwijał się przed wrogimi torpedami. Ale lasery powoli osłabiały osłony.
- Nie mamy tylnych, górnych i lewej bocznej osłony. Uszkodzenia kadłuba od pokładu 4-13. Stabilność rdzenia warp 60% i spada z każdym trafieniem.
- Opuścić statek. Staranuję ich.- Powiedziałem.- To jest rozkaz!
- Tak jest! Miło było służyć pod panem.- Powiedziała załoga mostka.
-Wszyscy do kapsuł ratunkowych! Za 43 godziny przylecą inne statki Federacji. Oni was zabiorą.
Po kilku minutach powiedziałem.
- Sekwencja samozniszczenia za 5 minut. Kod dostępu Taylor Alfa dwa. Ciche odliczanie.
- Kapitanie zostaliśmy tylko my.- Odpowiedziała Pierwszy oficer.
- Idźcie do kapsuł ja zostanę i poprowadzę statek na wroga.
- Tak jest.
Gdy ostanie kapsuły odleciały od statku. Usiadłem za sterem i namierzyłem statek wrogiego gatunku.. Włączyłem pełną impulsową. Po 2 minutach kadłub zaczął trzeszczeć. Statkiem targały serie wstrząsów. Nagle stanąłem. Do końca tego koszmaru zostało tylko 10 sekund… 9… 8…7… 6…
Oboma statkami targnęła seria wybuchów. Dwie błękitne fale uderzeniowe nakryły i połączyły się. Po U.S.S. Destiny zostały tylko kapsuły ratunkowe i ponad 1000 załogantów i wspomnienia.
